piątek, 27 czerwca 2014

Ważna sprawa: budżet partycypacyjny

Niebywała rzecz! Mieszkańcy miasta mogą zdecydować, na co zostaną wydane publiczne pieniądze. Poprzez głosowanie Warszawiacy wybiorą, czy wyremontowana będzie ulica, powstanie nowy zieleniec, a może zostaną zakupione bezpieczne zabawki na plac zabaw. Głosować można poprzez stronę internetową i w urzędach dzielnicy. Każdy może wyznaczyć 5 projektów. 

Wszystkie niezbędne szczegóły znajdują się na stronie: https://twojbudzet.um.warszawa.pl/
Głosowanie tylko do 30 czerwca!

Grochów został podzielony na kilka okręgów. Wśród projektów na uwagę (moim zdaniem) zasługują: 
- budowa ścieżki rowerowej wzdłuż Waszyngtona - od kiedy zmieniły się przepisy, rowerzyści powinni korzystać tylko z jezdni, jazda rowerem pomiędzy tramwajem a autobusem to wątpliwa przyjemność, ścieżka rowerowa jest tu niezbędna;
- uspokojenie ruchu wzdłuż tzw. małej Grochowskiej uwzględniające wyznaczenie pasa dla rowerów - na Grochowskiej podobnie jak na Waszyngtona, jest zbyt ruchliwa, aby jeździć po niej rowerem;
- kabina sanitarna w Parku Leśnika i toaleta publiczna w Parku Skaryszewskim (dwa oddzielne projekty) - co jak co, ale o tym, jak niezbędna jest toaleta w parku przekonałam się szczególnie od kiedy jestem matką;
- budowa domków dla owadów w rejonie całej dzielnicy - konieczne, aby pszczółki miały, gdzie mieszkać.

Oczywiście to subiektywny wybór. Jest wiele projektów, które mogą zainteresować mieszkańców konkretnych osiedli. Trzeba zajrzeć do wyszukiwarki i wybrać, to, czego finansowanie wydaje nam się słuszne.

Głosuj tutaj!

wtorek, 24 czerwca 2014

Gdzie wypić kawę (i coś zjeść) na Grochowie? Zieleniak na Zamienieckiej

Tak się jakoś składa, że ostatnio głównie wpisy o kawiarniach. Bynajmniej nie są to jedyne tematy, które na Grochowie mnie zajmują, ale niestety na pisanie i fotografowanie trudno znaleźć czas.
Czy Zieleniak jeszcze jest na Grochowie, czy już na Gocławiu? A może najlepiej nie używać innych określeń niż Witolin? Pomińmy szczegóły, porozmawiajmy o kawie i czy warto tam zajrzeć.


Czy ten widok to urocza agroturystyka gdzieś na mazowieckiej wsi? Ano nie, to właśnie wspomniany Zieleniak. Uroczy malutki domek został pobielony (podobno cegły były w tak złym stanie, że nie było możliwości pozostawić jego pierwotnego charakteru) i zaaranżowany na nowo. Wcześniej była tu dość mało zachęcająca pizzeria. Największą zaletą tego miejsca jest duży, przyjemnie zadrzewiony ogród. Na tyle sympatyczny, że można udawać, że nie słyszy się dobiegającego z Zamienieckiej szumu przejeżdżających samochodów.

W środku jest zielono: dosłownie i w przenośni. Mnóstwo zielonych dodatków i zielone menu. Można zjeść mniej lub bardziej roślinnie, kupić zioła w doniczkach. Uwaga tylko na napoje Pierrot. Udają, że są zdrowe, a lepiej trzymać się od nich z daleka - myśmy się nacięli. Szkoda, że właściciele nie przeczytali składu na butelce.

Mleka sojowego akurat nie było, więc jakoś przebolałam krowie. Niestety ciasta nas rozczarowały delikatnie mówiąc. Tiramisu było stare, a dwa pozostałe (jabłecznik i jogurtowe z truskawkami) do bólu zwyczajne i niczym nie ujmujące. Szkoda. Mamy jednak w planach dać temu miejscu drugą szanse i spróbować proponowanych dań - wszak pachniało zachęcająco. Pełne menu dostępne na stronie, część widoczna na zdjęciu poniżej.

Drugi żal: słabo zagospodarowany ogród. Zdaje się, że właściciele starali się ruszyć przed sezonem, ale potłuczone szkło pod huśtawką to lekka przesada. W piaskownicy braknie piachu, a zjeżdżalnia kończy się tuż przez betonową wylewką. Pod tym względem jest jeszcze dużo do zrobienia.

Potencjał ogromny, mam nadzieję, że będą się rozwijać.

W środku biało i zielono. Modne teraz meble z palet i skrzynek.

Samoobsługa. W witrynce nieszczęsne ciasta i napoje pierrot, których należy unikać jak ognia.

Ogród. Duży potencjał, dużo niedoróbek.
Przedłużony dach wielu uratuje przed letnią ulewą.

Miły detal.